Od zawsze marzyłem, by zostać spawacze. Mój dziadek był spawaczem, a jego dodatkową specjalizacją było gięcie blach. Mój tata również był spawaczem, i zajmował się taką samą specjalizacją jak dziadek (gięcie blach) a dodatkowo prowadził sklep gdzie sprzedawał filtry workowe i osprzęt wentylacyjny. Ja również chce, by gięcie blach było moim zawodem, oraz żebym sprzedawał filtry workowe i osprzęt wentylacyjny. Czemu? Nie mam pojęcia. Po prostu czuję, że tak ma już być, że powinienem kontynuować tradycje rodzinne, i żeby filtry workowe w mych dłoniach był w tej samej roli co skalpel w rękach chirurga. Czemu akurat te osprzęt wentylacyjny mnie tak interesują? Sam nie wiem, może otrzymałem to w genach. Moja mama jest nauczycielką, i siostra chce iść w jej ślady. A ja mam ojca spawacza, i interesuje mnie zawód spawacza. Czy to cos złego. Patrząc na pieniądze jakie przynoszą do domu rodzice, to pensje nauczycielki a pensje spawacza dzieli przepaść. Dużo bardziej opłaca się pracować... fizycznie, niż umysłowo w dzisiejszych czasach. Pracownicy o wiele bardziej potrzebują dobrych spawaczy zamiast nauczycieli. No bo nauczycielem można zostać zawsze. Wystarczy skończyć jakiś kurs pedagogiczny i już można uczyć, chociażby wychowania fizycznego. Zupełnie inaczej jest ze spawalnictwem. Dobra i pewna ręka, to kwestia wieloletniego treningu. Nie wystarczy urodzić się z pewną dłonią, trzeba jeszcze nad nią pracować i ja trenować. Wbrew pozorom spawacz musi być bardzo dokładny i delikatny zarazem. Nie można zbyt silnie docisnąć elektrody, bo spaw się rozpadnie. Z kolei zbyt lekkie muśnięcie spawu nie zmontuje na stale dwóch kawałków metalu. Dlatego nieprzypadkowe było moje wcześniejsze porównanie do chirurga. Spawacz tak samo jak lekarz musi charakteryzować się chirurgiczna dokładnością. Przecież od jednego spawu może zależeć kilka ludzkich istnień. I mimo tego, że jest to ciężka i odpowiedzialna praca, chce się jej podjąć i kontynuować tradycję, jaką rozpoczął mój dziadek, a kontynuował mój tata.
Sprzęt spawalniczy