Pewnego słonecznego dnia Kasia i Adam postanowili wybrać się na wycieczkę rowerową. Od wczesnych godzin porannych szykowali swoje rowery do drogi. Sprawdzili czy opony są w dobrym stanie i czy żadne części rowerowe nie uległy uszkodzeniu. Po ukończonym przeglądzie zajęli się przygotowaniem kanapek i napoi na drogę, zabrali mapę Doliny Dżdżownicy i pojechali. Zaplanowali przejażdżkę po całej dolinie, aż do Małego Kanionu. Jeździli między pięknymi stawami, po łąkach i leśnych ścieżkach. Kilkakrotnie przystanęli, by pospacerować po tych malowniczych terenach i nacieszyć się otaczającą ich przyrodą. Około godziny dwunastej dojechali do Puszczy Peryklesa, gdzie zatrzymali się na dłuższy czas, by poobserwować żyjące w niej żubry. Kasia i Adam byli podekscytowani bliskością tych ogromnych zwierząt, ponieważ rzadko mieli okazję widzieć je poza ekranem telewizora. Po dwóch godzinach zwiedzania puszczy zgłodnieli, zjechali więc w dół doliny, do Parku Ryczących Kojotów. Rowery ustawili w cieniu, by opony nie wymagały kolejnego pompowania, a sami rozścielili na bujnej trawie koc w czerwoną kratę i wyciągnęli kanapki. Zajadając się ogromnymi bułkami z serem i rzodkiewką planowali dalszą część podróży. Po godzinie objadania się wyśmienitym drugim śniadaniem oraz zasłużonym odpoczynku, ruszyli w dalszą drogę. Wjechali na Majowy Szlak, którym podążali wokół błękitnych jezior doliny. Pogoda była iście wiosenna, w powietrzu unosił się zapach trawy i kwiatów, wiatr lekko smagał ich zarumienione twarze. Kasia i Adam byli napawali się urokiem dnia, dopóki na niebie nie pojawiły się coraz ciemniejsze chmury, a wiatr zaczął zrywać im baseballówki z głów. Zbierało się na burzę. Chłopiec postanowił, że zjadą do Jaskini Aligatorów, oddaloną od nich o półtora kilometra, i tam przeczekają ulewę. Deszcz zaczął już delikatnie mżyć, na niebie co chwilę pojawiały się jasne błyski, a wiatr wył złowieszczo. Droga była dość stroma, a oni chcąc jak najszybciej znaleźć się w bezpiecznym miejscu, pędzili co tchu. Nagle rower Kasi poślizgnął się na mokrej jezdni i wypadł z drogi. Dziewczyna leżała nieruchomo, a wokół rozrzucone były części rowerowe. Adam błyskawicznie znalazł się przy koleżance. Kasia była przytomna, jednak poważnie zraniła się w nogę i poobijała. Chłopiec zostawił rowery, bardzo ostożnie wziął dziewczynę na ręce i mimo deszczu i wiatru doniósł ją do jaskini. Gdy dotarli, byli już całkowicie przemoczeni.Adam opatrzył nogę Kasi swoją koszulką, a gdy upewnił się, że czuje się ona na siłach, by zostać przez jakiś czas sama, popędził co sił w nogach po pomoc. Wiedział, że najbliższy dom jest dość daleko, musiał więc wrócić po rower. Gdy dobiegł do miejsca wypadku, ujrzał nie dwa rowery, a jedynie części rowerowe, które zostały po jednośladzie Kasi. Ktoś ukradł jego rower! Same opony nie wystarczą by pojechać po pomoc! Chłopiec nie wiedział co ma teraz zrobić, przed oczami miał zranioną nogę koleżanki, tak bardzo chciał jej pomóc... Wtem ujrzał w dali samochód. Adam zaczął krzyczeć i machać rękami. Kierowca chyba go zauważył, bo pojazd wyraźnie przybliżał się w jego stronę. Był to strażnik Doliny Dżdżownicy, który znalazł opuszczony rower na drodze i szukał jego właściciela. Chłopiec w skrócie opowiedział mężczyźnie co się wydarzyło, obaj błyskawicznie wskoczyli do samochodu i pojechali po Kasię. Jej stan nie pogorszył się, ale noga wciąż krwawiła. Zabrali ją do pojazdu i jak najszybciej zawieźli do szpitala. Dziewczynie założono opatrunek i nakazano leżeć w łóżku przez tydzień. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło, ale od tego pamiętnego zdarzenia zawsze przed wycieczkami rowerowymi sprawdzają prognozę pogody.
Części rowerowe i opony