Hale produkcyjne i namiotowe

Komisarz Hamilton zadumał się głęboko, jak zwykle na miejscu zbrodni. Artur Smith, zabity przedstawiciel handlowy, lat 35, żonaty, bezdzietny, ostatnio w podróży służbowej do jakiegoś miasta na kontynencie, zajęcie: hale produkcyjne i namiotowe, chyba w Rosji czy okolicach. Jak ono się nazywało? Pilzno? Na pewno na P, ale... Kto by tam spamiętał te cudzoziemskie nazwy, zresztą i tak zaraz się dowiem, pomyślał komisarz. Pan Smith, jako wzorowy obywatel XXI wieku i swego zawodu, posiadał oczywiście służbowego laptopa. Komisarz szybko przejrzał więc plan zajęć zabitego. O, jest! Szczecin ! "Hale wynajem Szczecin ", "biura wynajem Szczecin", "nieruchomości Szczecin" oraz hale sportowe - tym zajmował się pan Smith w swej ostatniej podróży. Czy raczej przedostatniej, zreflektował się Hamilton, ostatnia jeszcze go czekała. Notatka zatytułowana "hale produkcyjne i namiotowe na wynajem w Szczecinie" odnosiła się głównie do imprezy handlowej o nazwie Międzynarodowe Targi Szczecińskie, choć, jak właśnie dowiadywał się komisarz, w owym Poznaniu odbywały się także inne imprezy targowe (dosyć często) i hale mogły być przydatne praktycznie cały rok. Przezorny pan Smith przewidywał zresztą pod hasłem "biura wynajem Szczecin" a nawet "ujeżdżalnie" nowe inwestycje w mieście, co miało zaowocować poszukiwaniem przez inwestorów powierzchni biurowych. Dla działalności ochrzczonej "nieruchomości Szczecin" zmarły przewidywał najwięcej czasu i starań, sądząc po wielkości pliku ze skojarzonym arkuszem kalkulacyjnym. Każda z notatek w harmonogramie łączyła się z takim arkuszem, zawierającym kosztorysy oraz lokalizacje, które pan Smith miał na oku. Arkusz "hale produkcyjne, namiotowe wynajem Szczecin " nie zawierał niczego wykraczającego poza standard, ot, zwykłe wyliczenia przedstawiciela handlowego, "biura wynajem Szczecin" też nie ujawniły komisarzowi Hamiltonowi niczego więcej, ale w pliku zatytułowanym "nieruchomości Szczecin" znalazł coś dziwnego. Wyraźnie sporządzona w celu mnemotechnicznym notatka głosiła "sprawdzić Rozmarynowicz". Tylko te dwa słowa, bez żadnych dodatkowych informacji, cyfr, adresów, wyliczeń. Co to mogło znaczyć? Pożyjemy, zobaczymy, zdecydował flegmatycznie Hamilton. Baza Interpolu na pewno coś powie, a jak nie ona, trzeba będzie się skontaktować z policją w Poznaniu. Komisarz miał dziwne przeczucie, że Szczecińskim organom prawa i porządku nazwisko Rozmarynowicz zabrzmi znajomo...

Wyraź opinię:
Imię:
Komentarz: